Mężczyzna powoli otworzył oczy. Znajdował się w ciemnym pomieszczeniu bez okien. Chciał spojrzeć w bok, kiedy poczuł na szyi jakiś ciężar. Powoli wyciągnął rękę aby namacać przedmiot. Była to metalowa pętla. Nie próbował jej zdjąć, czuł, że jest to bezcelowe. Pośpiesznie wstał. Czując nagłe zawroty głowy padł na twarde łóżko.
- Leż, zbieraj siły - rozległ się głos w głębi pomieszczenia. Nagle pojawił się jego właściciel. Był to starszy mężczyzna, na oko 60 letni. Kruczoczarne włosy przyprószone miał siwizną.
- Gdzie jestem? - zapytał zachrypniętym głosem chłopak, starając się podnieść na łokciach, by choć trochę zminimalizować poczucie uległości względem mężczyzny, który nad nim górował.
- W domu - odpowiedział tamten spokojnie, po czym podszedł bliżej, stając w kręgu światła. Teraz mógł mu się lepiej przyjrzeć. Czoło znaczone miał licznymi zmarszczkami, ale okolice ust miał idealnie gładkie. Nie uśmiecha się za dużo, przemknęło przez myśl mężczyźnie, po czym postanowił jeszcze raz spróbować się podnieść. Tym razem z większym sukcesem. Mógł lepiej przyjrzeć się samemu sobie. Był dobrze zbudowany, a na bladej skórze, na torsie wiły się tajemnicze czarne tatuaże. Palce miał długie, a paznokcie idealnie przycięte. Ciało bez żadnej skazy, ani śladu, który mógłby dać mu jakąkolwiek wskazówkę na temat siebie samego. W końcu powrócił do starszego człowieka i zapytał.
- Kim jesteś?
- Twoim właścicielem, oczywiście - odpowiedział tamten, bez cienia jakichkolwiek emocji w głosie.
- A kim ja jestem? - zapytał bezradnie poszukując w mężczyźnie pomocy, lub informacji dotyczącej jego samego, skąd się znalazł w tym miejscu, co się stało, a przede wszystkim kim był.
- Będzie dużo czasu abyś to odkrył. Teraz zbieraj siły. - To powiedziawszy tajemniczy człowiek skierował się ku wyjściu. Czując narastającą panikę, chłopak rzucił jeszcze za nim.
- Powiedz mi chociaż jak się nazywam!? - Tamten odwrócił się i uśmiechnął, choć uśmiech nie dosięgnął jego pustych oczu bez wyrazu.
- Hero - i już go nie było. Mężczyzna pozostał sam w zupełnej ciszy. Leżał jeszcze kilka minut, po czym chwiejnie wstał. Po raz pierwszy dokładniej rozejrzał się po pomieszczeniu w którym się znajdował. Wyglądał jak sala operacyjna, pomyślał, choć kompletnie nie wiedział skąd pochodziło to porównanie, skąd mógł znać wystrój takiej sali. Znał mowę, umiał nazywać rzeczy, które znajdowały się w pomieszczeniu, wiedział wszystko, poza tym co najbardziej go interesowało. W kącie dostrzegł jakiś płaski przedmiot. Lustro. Niepewnie podszedł do niego. Po drugiej stronie patrzyła na niego twarz. Przeraził się, gdy uświadomił sobie, że jest mu zupełnie obca, nie pozwoliła mu przypomnieć sobie czegokolwiek, a wręcz przeciwnie, jeszcze bardziej go przeraziła. Był blondynem o skośnych oczach.
- Jestem Azjatą... - szepnął dotykając opuszkami zimnej tafli. Postać po drugiej stronie uczyniła to samo. Otworzył usta. Odbicie powtórzyło i tę czynność.
- Tak, to jestem ja... - szepnął niepewnie. Nie sądził by ta myśl go uspokoiła. Bardziej przerażała go obcość własnego ciała. Pytania cisnęły się na usta, pytania bez odpowiedzi. Stał tak nie wiedząc ile minęło czasu. W końcu drzwi ponownie się otworzyły, wpuszczając do środka więcej światła. Hero zmrużył oczy i spojrzał w tamtą stronę spodziewając się ujrzeć mężczyznę z wcześniej. Zamiast niego stał ktoś zupełnie inny. Młodszy, jak ocenił chłopak. Miał kruczoczarne włosy i mocno zarysowaną linię szczęki, był, tak jak i sam Hero, Azjatą o postawnej budowie, o czym świadczyły chociażby mięśnie ramion, wyraźnie opinające rękawy jego koszuli. Jednak nie te szczegóły przykuły jego uwagę. Mężczyzna, który przyszedł również miał na szyi tę metalową pętlę.
- Nazywam się Siwon - odezwał się lodowatym tonem, pomijając wszelkie konwenanse. Rzeczowo. Blondyn pomyślał, że czarnowłosy nie przyszedł tutaj z własnej woli i raczej nie ma zamiaru się zaprzyjaźniać, czy choćby udzielić mu odpowiedzi na kłębiące się w jego głowie pytania.
- Em... Hero... - odpowiedział niepewnie.
- Od dziś jesteśmy współpracownikami - rzucił Siwon i odwrócił się chcąc zostawić go samego. Nagle w blondynie wezbrała ogromna wściekłość. Miał dosyć półsłówek, którymi został zasypany, miał dosyć, że to inni decydowali za niego gdzie i kiedy miała kończyć się rozmowa.
- Możesz mi wyjaśnić gdzie jesteśmy? Kim jesteś? Kim jestem? Kim JESTEŚMY?! - krzyknął, ale tamten nawet się nie odwrócił. Otworzył drzwi i na odchodnym odpowiedział.
- Nie ma sensu abyśmy rozmawiali ze sobą o rzeczach, które nie są związane z naszą współpracą. Nie widzę powodów abym musiał ci odpowiadać na te pytania - po czym zniknął.
- Znowu zostałeś sam... - szepnął Hero do postaci w lustrze. Zapatrzył się na ścianę w pomieszczeniu. Wściekłość ustąpiła otępieniu. Zamyślił się.
- Gdybym rozumiał... czy to coś by zmieniło? - zapytał. Odpowiedziała mu głucha cisza, która była bardziej wymowna niż jakiekolwiek słowa.
- Jestem Azjatą... - szepnął dotykając opuszkami zimnej tafli. Postać po drugiej stronie uczyniła to samo. Otworzył usta. Odbicie powtórzyło i tę czynność.
- Tak, to jestem ja... - szepnął niepewnie. Nie sądził by ta myśl go uspokoiła. Bardziej przerażała go obcość własnego ciała. Pytania cisnęły się na usta, pytania bez odpowiedzi. Stał tak nie wiedząc ile minęło czasu. W końcu drzwi ponownie się otworzyły, wpuszczając do środka więcej światła. Hero zmrużył oczy i spojrzał w tamtą stronę spodziewając się ujrzeć mężczyznę z wcześniej. Zamiast niego stał ktoś zupełnie inny. Młodszy, jak ocenił chłopak. Miał kruczoczarne włosy i mocno zarysowaną linię szczęki, był, tak jak i sam Hero, Azjatą o postawnej budowie, o czym świadczyły chociażby mięśnie ramion, wyraźnie opinające rękawy jego koszuli. Jednak nie te szczegóły przykuły jego uwagę. Mężczyzna, który przyszedł również miał na szyi tę metalową pętlę.
- Nazywam się Siwon - odezwał się lodowatym tonem, pomijając wszelkie konwenanse. Rzeczowo. Blondyn pomyślał, że czarnowłosy nie przyszedł tutaj z własnej woli i raczej nie ma zamiaru się zaprzyjaźniać, czy choćby udzielić mu odpowiedzi na kłębiące się w jego głowie pytania.
- Em... Hero... - odpowiedział niepewnie.
- Od dziś jesteśmy współpracownikami - rzucił Siwon i odwrócił się chcąc zostawić go samego. Nagle w blondynie wezbrała ogromna wściekłość. Miał dosyć półsłówek, którymi został zasypany, miał dosyć, że to inni decydowali za niego gdzie i kiedy miała kończyć się rozmowa.
- Możesz mi wyjaśnić gdzie jesteśmy? Kim jesteś? Kim jestem? Kim JESTEŚMY?! - krzyknął, ale tamten nawet się nie odwrócił. Otworzył drzwi i na odchodnym odpowiedział.
- Nie ma sensu abyśmy rozmawiali ze sobą o rzeczach, które nie są związane z naszą współpracą. Nie widzę powodów abym musiał ci odpowiadać na te pytania - po czym zniknął.
- Znowu zostałeś sam... - szepnął Hero do postaci w lustrze. Zapatrzył się na ścianę w pomieszczeniu. Wściekłość ustąpiła otępieniu. Zamyślił się.
- Gdybym rozumiał... czy to coś by zmieniło? - zapytał. Odpowiedziała mu głucha cisza, która była bardziej wymowna niż jakiekolwiek słowa.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz